czas wilkow.jpg

Czas wilków, czas psów

 

Mariusz jest warszawskim skinheadem. Jako dwudziestoletni chłopak zaciąga się do Jugosłowiańskiej Armii. Podczas konfliktu na Bałkanach bierze udział w czystkach etnicznych i rozlicznych zbrodniach na ludności cywilnej. Potem dezerteruje wraz z trzema kompanami.

 

Rok 2015, Anglia. Polski gang ma problem z kurierem, który zbiegł ze skradzioną amfetaminą. Zapada decyzja, żeby wynająć doświadczonego człowieka, który się tym zajmie. Człowiek przyjeżdża z Warszawy i nazywa się Mariusz Madejski. Angielska misja się komplikuje, kiedy wspomnienia z Bałkanów dopadają cyngla nagle i bez ostrzeżenia. Przy okazji budzi się jeden stary koszmar. Sprawy przybierają jednak dla Madejskiego naprawdę nieprzyjemny obrót, kiedy niespodziewanie sam znajduje się na celowniku grupy z Londynu i ze ścigającego staje się zbiegiem.

Llanelli to nadmorska dziura na walijskiej prowincji, zamieszkiwana przez kilka tysięcy polskich emigrantów. Brexit wisi w powietrzu, sytuacja między przyjezdnymi a Walijczykami i tak jest już napięta, ale kiedy w miasteczku pojawia się uciekający przed zemstą mafii Madejski, tragedii nie da się uniknąć.

Syreny z Broadmoor

Opowiadania Krasnowolskiego tną jak noże i nie pozwalają spać. Opisują horror emigracji, zarówno metaforyczny, jak i dosłowny. To świetna literatura zbrodni, świetna literatura faktu, po prostu - świetna literatura.
 

Jakub Żulczyk

 

Tylko duże numery robią z nas dużych facetów”, mówi bohater „Syren z Broadmoor”. Jan Krasnowolski zrobił naprawdę wielki numer. Prawdziwe zbrodnie popełnione przez Polaków na Wyspach przekuwa w zwarte, znakomicie skomponowane literackie teksty. Każda historia to niemal gotowy scenariusz odcinka wysokobudżetowego serialu, każda jest przejmująca. I prawdziwa.
 

Łukasz Orbitowski

Afrykańska elektronika

 

Kiedy jawa miesza się z sennym koszmarem, a ścieżka życia zmienia się w rwący potok, ludzie  zaczynają uciekać sami przed sobą. Próbują udawać, że ich własne życie tylko się śni, a kiedy sen się skończy wszystko będzie dobrze. Jan Krasnowolski udowadnia, że senny koszmar jest tylko preludium do koszmaru dnia codziennego, a za pójście na skróty trzeba odpokutować, bo w życiu trzeba z nawiązką zapłacić za wyrządzone zło.

 

Cezary Żak, Rebelya

Klatka

 

Sam Krasnowolski określa swoją prozę mianem literackiego punka i rzeczywiście „Klatkę” można uznać za książkowy ekwiwalent Sex Pistols, z tą jedynie różnicą, że ich wymyślono, a Krasnowolski jest autentyczny. 

 

Łukasz Orbitowski, Kafeteria

 

9 łatwych kawałków

Zgodnie z tytułem debiutancki zbiór opowiadań młodego krakowskiego prozaika nie męczy nas przeintelektualizowaną narracją, jakże częstą u jego rówieśników. (...) Obiecujący przypadek pisarstwa uprawianego nie po to, aby wykazać, że jest się artystą, lecz po prostu do czytania.

 

Paweł Dunin - Wąsowicz, Machina